
-
Niezłe zdjęcie – przyglądam się kartce znalezionej w kawiarni sobotnim popołudniem. Jest to jedna z tych bezpłatnych produkcji wyłożonych w miejscach kultury i rozrywki w całej Warszawie. Widzę na niej kobietę w rytualnym geście ułożoną na ziemi. Może to jakiś obrzęd, a może taniec. Obok dostrzec można rękę i po chwili wnikliwszej obserwacji widać, że ta ręka nie należy do jeszcze jednego modlącego się. Ta ręka nosi na sobie ślady obrażeń i jest przerażająco biała. Patrzę jeszcze przez chwilę i dociera do mnie nagle, że fotografia przedstawia lament nad zmarłym. Szukam podpisu. Nie ma. Sznur leżący obok nasuwa na myśl jakąś egzekucję lub tortury. Potem z internetu dowiaduję się, że to zdjęcie jest zwycięzcą konkursu World Press Photo i przedstawia kobietę opłakującą ofiarę tsunami w Indiach.
To nieporozumienie nie dawało mi spokoju. Przestudiowałam galerie konkursu World Press Photo, a owocem tego są poniższe wnioski sformułowane jako pięć dyrektyw skierowanych do młodych reporterów, którym marzą się wielkie nagrody i międzynarodowe uznanie. Krótko mówiąc, jeśli jesteś młodym fotografem prasowym i chciałbyś wygrać konkurs World Press Photo, weź pod uwagę następujące wskazówki:
1. Wybór dokumentowanych wydarzeń konsultuj zawsze z dobrym politologiem. Konkurs na zdjęcie roku jest symetryczny do konkursu na wydarzenie roku. Reporter nie może ograniczać się do bardzo dobrej fotografii, powinien wykazać się też nieprzeciętną intuicją polityczną.
2. Twoje zdjęcie musi być formalnie doskonałe. Najlepiej zaprojektuj je tak, by reprodukcje można było powiesić równie dobrze w przedpokoju, kawiarni i salonie. Zamieszki polityczne, choroba, głód czy umierające dziecko – wszystko równie piękne.
3. Formułą na sukces jest: ludzka jednostka z historią w tle. Tyle tylko, że historia mimo drugoplanowej roli zawsze bierze górę.
4. Jest jakieś szczególne piękno w lamentujących kobietach, umierających dzieciach, ofiarach wojny i momentach poprzedzających katastrofę. Spróbuj je uchwycić.
5. Najwybitniejsi badacze fotografii piszą o jej pokrewieństwie ze śmiercią. Poszukaj nowej drogi na eksplorację tej formuły.
W fotografii reporterskiej jest pewna etyczna dwuznaczność, o której często się dyskutuje. Z jednej strony człowiek z aparatem to świadek tego, co w przeciwnym razie skazane byłoby na zapomnienie i społeczną nieobecność. Dokument jest często jedyną nadzieja na zadośćuczynienie. Z drugiej strony dziennikarstwo jak każdy zawód i media jak każdy biznes kształtowane są przez reguły rynku, więc ich praca musi przybrać kształt produktu, który się dobrze sprzedaje. Ta sprzeczność wydaje się oczywistą ramą, w której musi odnaleźć się fotoreporter. Niewątpliwie wielu ludzi przejmuje się tragediami, o jakich donoszą media. Nie kwestionuję też wrażliwości dziennikarzy, którzy wielokrotnie z narażeniem życia dokumentują tych, dla których pamięć jest jedyną sprawiedliwością. Niestety zdaje się, że system dystrybuowania informacji skazuje te wysiłki na niepowodzenie. Problem podstawowy tkwi w pomieszaniu sfery estetycznej z etyczną. Zdjęcia pokazywane w mediach dobierane są nie tylko ze względu na to, co przedstawiają, ale także ze względu na to, jak to przedstawiają. Wysoko rozwinięta technologia komputerowa umożliwia poprawki i sytuację, w której fotografia z reportażu wydaje się nierzeczywista. Gdy celem jest intensyfikacja uczuć odbiorcy najlepszym zdjęciem będzie takie, które stwarza iluzję obecności w sytuacji ekstremalnej. Moment poprzedzający tragedię, ostatnie spojrzenie umierającego człowieka, dzieci skazane na krótkie życiorysy – poza ściśle dokumentalną funkcją dobór tematów wyraźnie pokazuje, że chodzi o postawienie widza w sytuacji pobudzającej jego egzystencjalne doznania. Brak mu ich bowiem w jego wygodnym, ograniczającym do minimum możliwość działania istnieniu, w znieczuleniu, które poruszyć może już tylko wizja śmierci.
Przedsięwzięcia takie jak World Press Photo i inne galerie fotografii prasowej rozszerzają proces estetyzacji cierpienia. Przyświeca im cel budzenia ludzkiej wrażliwości, ale rezultatem jest jej otępianie. Cierpienie z doznania prowokującego działanie staje się obrazem akceptowanym ze względu na swe dekoracyjne zalety. Może budzić współczucie, ale nie poczucie identyfikacji czy solidarności z przedstawionym bohaterem. Przedmiot fotografowany pozostaje w bezpiecznym oddaleniu. Podmiot fotografujący również. Czekam z niecierpliwością na moment, w którym zwycięzcą World Press Photo zostanie samotny autoportret.
Odpowiedzi
Mam szczęście, że nie jestem młodym fotoreporterem :)
Rzeczywiście, World Press Photo = polityczna poprawność doskonałego sukcesu z cierpienia :(
Akceptuję "samotny autoportret" - bardzo trafne :)
Pozdrawiam