Odpowiedź

kilka uwag natury organizacyjnej

Decyzję Premiera Donalda Tuska o wycofaniu poparcia dla ACTA przyjęłam z radością. Chwilę potem zaczęłam zastanawiać się, jak mogłabym przyczynić się do tego, by trwające wokół ACTA zamieszanie skończyło się happy endem w postaci powstania nowych standardów obiegu informacji, dostępu do dóbr kultury przy poszanowaniu praw twórców do należnego im wynagrodzenia. Wiadomość ta nie kończyła dla mnie sprawy, ale otwierała nowy etap pracy z kolejną toną problemów do rozwiązania.

Chwilę potem dotarła do mnie cała masa doniesień o tym, w jaki sposób opozycja - od PIS przez SLD do Ruchu Palikota - krytykuje Premiera. Nie, nie decyzję Premiera, ale Premiera we własnej osobie - Donalda Tuska, człowieka, który - tak jak każdy inny człowiek - w którąkolwiek stronę by się nie skierował, dupę będzie miał zawsze z tyłu, co stanowi wdzięczny pretekst do tego, by go w tę dupę kopnąć...

Na styczniowych protestach często pojawiało się hasło "Precz z polityką" i to było coś, co budziło we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony pokazywało ono, jak bardzo tysiącom obywateli zbrzydły twarze próbujące rozegrać każdą sprawę dla swoich małych prywatnych interesików. Też czasem czuję to obrzydzenie - tak jak aktualnie czuję się zażenowana tym, że wszyscy reprezentanci opozycji najpierw podpinali się pod sprawę ACTA, a teraz w strategicznym momencie, gdy wszystkie ręce na pokładzie są potrzebne, żeby zrobić coś dobrego, wykorzystują sytuację do tak miałkiego celu jak uderzenie w Tuska.

Z drugiej strony prawda jest taka, że te najważniejsze decyzje są podejmowane poprzez reprezentację polityczną, czyli tych ludzi, których sobie w wyborach wybierzemy. Tak długo więc, jak będziemy robić ze swojej władzy stracha na wróble - tak długo ten strach będzie decydował o naszym być albo nie być. Jeśli uważamy się za lepszych, mądrzejszych i odważniejszych - nic nie stoi na przeszkodzie, by tworzyć alternatywę. Bo tej alternatywy - i to jest jedna konkluzja z doświadczenia tych ostatnich kilku tygodni - jest za mało. Krytykowanie, protesowanie, blokowanie nic nie da, jeśli nie pojawią się lepsze pomysły i lepsze projekty. Rząd - jeśli uznać go za słaby - to jest on słaby przede wszystkim słabością swojej opozycji. Gdy dyskusja jest kierowana na grunt teorii spiskowych albo populistycznych sloganów, trudno o rzetelną pracę nad problemami, a dyskusja ta najczęściej dryfuje w te właśnie rejony przy jednakowym udziale wszystkich stron parlamentarnej układanki.

Konkluzja druga nasunęła mi się po debacie u Premiera być może dlatego, że pracowałam kiedyś jako asesor oceniający menadżerów w korporacjach. Państwo naturalnie nie jest korporacją, ale zarządzanie strukturami poszczególnych ministerstw w niektórych aspektach niewiele się różni od zarządzania strukturami korporacji. Wiem z doświadczenia, że choć ciężar i odpowiedzialność ostatecznej decyzji spoczywa na Głównym Decydencie, to decyzja ta jest wynikiem skomplikowanego procesu zachodzącego na niższych szczeblach struktury. Jeśli zapadają decyzje, które okazują się złe, to prawidłową reakcją Decydenta jest weryfikacja działań wszystkich elementów łańcucha decyzyjnego. W działaniu Premiera nie dziwi mnie ani nie oburza to, że zmienił zdanie. Wszyscy popełniamy błędy - tyle, że dojrzali ludzie potrafią się do tego przyznać i naprawiać je, a niedojrzali głupio się przy swoich błędach upierają. Uważam więc, że zmiana zdania na każdym możliwym etapie jest pozytywnym krokiem, który należy docenić. Dziwi mnie jednak, że choć widać z odległości rzędu dla obywateli w Sali Kolumnowej, że te łańcuchy decyzyjne są dziurawe i  słabe - niewiele się robi, by to zmienić.

W tym punkcie zadaję sobie pytanie, co mogę wnieść do tej krytycznej sytuacji. Podobnie jak ludzie krzyczący "Precz z polityką" odczuwam niechęć do politycznych afiliacji. Jednak po debacie u Premiera dostałam tak dużo maili, że do tej pory nie dałam rady odpisać na wszystkie i mocno mnie to poruszyło... Wielu ludzi pisało, że identyfikowało się z moim głosem, co znaczy dla mnie bardzo wiele i motywuje do podjęcia dalszych działań. Nie jestem politykiem, ale jeśli to będzie możliwe - włączę się w prace nad nowym kształtem zasad, które będą decydowały o naszym przyszłym życiu. Jestem badaczką. Zajmuję się psychologią komunikacji i konfliktu. Gdyby okazało się, że potrzebna jest weryfikacja procesów decyzyjnych, podrzucenie opozycji kwestii z zakresu innego niż "tematy znane i lubiane" albo gdybyśmy mieli przed sobą jakieś trudne negocjacje, w których przydałaby się negocjatorka - mam nadzieję, że potrzebujący (bez względu na tytuł partyjny) będą wiedzieli, gdzie mnie szukać.

To mówiłam ja, dr Magda Zena Sadurska (z niezrozumiałych powodów mylnie nazywana Magdaleną....)

Odpowiedz

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania